Warszawa. Hrabia Józio Lulewicz, korzystając z rodzinnego majątku, prowadzi beztroskie życie. Pewnego ranka wraca z kolegami z całonocnej zabawy. Wybija szybę w zakładzie szewskim na Starym Mieście i ucieka. Wacław, przyjaciel Józia, jest kompozytorem. Pisze właśnie operetkę, którą chce wystawić z udziałem śpiewaczki Lolity, swojej narzeczonej. Ma nadzieję, że Józio sfinansuje ich nowy teatr muzyczny. Niestety, matka hrabiego stanowczo się temu sprzeciwia.
Józio idzie do zakładu szewskiego, by zapłacić za wyrządzoną szkodę. Okazuje się, że właściciel, majster Kopytkiewicz, szuka ucznia. Józio podaje się za chłopaka z prowincji i zostaje przyjęty do pracy. Wierzy, że matka, by uniknąć kompromitacji, da mu pieniądze na otwarcie teatru. Po kilku dniach Józio poznaje Joannę, córkę właściciela. Zakochuje się w niej od pierwszego wejrzenia. Ona bierze go za prostego, niewykształconego chłopaka. Codziennie wieczorem uczy go czytać i pisać. Nie pozostaje też obojętna na jego względy.
Hrabia Rzeszotarski, wuj Józia, przynosi mu pieniądze od matki na otwarcie teatru. Józio odmawia. Chce nadal pracować u szewca i sam zarabiać. Hrabia Rzeszotarski spotyka prezesa Żurek-Żurkowskiego. Opowiada mu o Józiu, swoim siostrzeńcu, który na złość matce został czeladnikiem. Prezes wpada na pomysł, by Józio ożenił się z jego córką, Kicią. Idzie do zakładu szewskiego, by w tajemnicy porozmawiać z przyszłym zięciem. Nieświadomy pomyłki, zaprasza na przyjęcie Józia, ale nie hrabiego, tylko starszego czeladnika, jego imiennika. Na przyjęciu „hrabia” Józio popełnia co chwilę gafy i niezręczności. Nie przeszkadza to prezesowi w ogłoszeniu zaręczyn swojej córki.
W tym czasie Wacław i Lolita usiłują przekonać Lulewicza, by przyjął pieniądze od matki. Józio, zakochany w Joasi, nie chce o tym słyszeć. Skutek przynosi dopiero intryga przygotowana przez Wacława. W efekcie Joasia, która dowiaduje się prawdy o Józiu, nie chce go znać. Równocześnie wyjaśnia się, że Józio, zaręczony z Kicią, nie jest hrabią. Hrabia Rzeszotarski godzi zwaśnioną parę. Józio żeni się z Joanną. Rok później cała rodzina spotyka się przy kołysce małego Ignasia, ich dziecka.
Artykuły powiązane
Ina Benita (Joasia Kopytkiewiczówna, córka szewca)
Zbigniew Rakowiecki (hrabia Józio Lulewicz)
Mieczysława Ćwiklińska (hrabina Lulewiczowa, matka Józia)
Władysław Grabowski (hrabia Anatol Rzeszotarski, wuj Józia)
Józef Orwid (Wirgiliusz Kopytkiewicz, szewc, ojciec Joasi)
Zygmunt Chmielewski (prezes Bonifacy Żurek-Żurkowski, ojciec Kici)
Stanisław Sielański (Józio, czeladnik szewski)
Ludwik Sempoliński (Wacław, kompozytor, przyjaciel hrabiego Józia i Lolity)
Loda Niemirzanka (Lolita, śpiewaczka, przyjaciółka hrabiego Józia i Wacława)
Janina Martini (Kicia, córka prezesa)
Czesław Skonieczny (klient w zakładzie szewskim)
Amelia Rotter-Jarnińska (klientka w zakładzie szewskim)
Roman Dereń (Baptysta, lokaj hrabiego Józia)
Jan Ciecierski (John, lokaj prezesa)
Gustawa Błońska (Agnieszka, pokojówka hrabiego Rzeszotarskiego)
Ziemowit Karpiński (fotograf)
Jerzy Bielenia (birbant)
Tadeusz Pilarski jr. („baron” na przyjęciu u prezesa)
Stefania Betcherowa („profesorowa” na przyjęciu u prezesa)
Zofia Mellerowicz („wujenka” na przyjęciu u prezesa)
Zofia Wilczyńska (kobieta na przyjęciu u prezesa)
Mieczysław Winkler (mężczyzna na wyścigach)
Chór Dana: Adam Wysocki (Kwapiszewski), Tadeusz Jasłowski, Tadeusz Bogdanowicz, Mieczysław Ziołowski (czeladnicy szewscy)
Ostatnia polska komedia przedwojenna, zrealizowana latem 1939 roku. Niemieckie władze dopuściły ją na ekrany dopiero dwa lata później, na początku grudnia. Film nigdy nie miał więc „normalnej” dystrybucji.
Ja tu rządzę jest adaptacją powieści Romans pani majstrowej, którą Wincenty Rapacki jr., popularny aktor, muzyk i tłumacz, napisał w roku 1926. Scenariusz Emanuela Schlechtera i Ludwika Starskiego pozwolił Mieczysławowi Krawiczowi nakręcić zgrabną komedię romantyczną, z elementami qui pro quo, z udziałem lubianych aktorów. Dodatkową atrakcją jest udział w filmie męskiego kwartetu wokalnego, popularnego chóru Dana.
W zapowiedziach pojawia się nazwisko Leszka Pośpiełowskiego, który ostatecznie zniknął z obsady. Prawdopodobnie zastąpił go Ludwik Sempoliński.
plenery
Arcy wesoła i dowcipna komedia ta o zabarwieniu nieco satyrycznym stawia nam przed oczy jak w czarodziejskim zwierciadle komiczne strony i śmieszności dwóch światów. Wprowadza nas ona najpierw w wir beztroskiego życia złotej młodzieży warszawskiej. Gromada lekkoduchów, wśród której prym wodzi młody, przystojny, i bogaty hrabia Józio Lulewicz, spędza dnie i noce na zabawach i hulankach. Pewnego razu wracając z wesołej nocnej zabawy, podochoceni młodzieńcy śpiewem i wrzawę zakłócają nocną ciszę Starego Miasta, a młody hrabia w nadmiarze fantazji tłucze szybę wystawową pewnemu szewcowi.
Eskapada ta zaważyła decydująco na dalszych losach lekkomyślnego młodzieńca. Oburzona jego matka postanawia ukrócić swawolne i próżniacze życie syna i żąda tym razem kategorycznie, by wziął się do jakiejś pracy. Józio po długim namyśle idąc za radami przyjaciół postanawia otworzyć teatr operetkę. Stara hrabina ani słyszeć nie chce o finansowaniu podobnej imprezy. A bez jej pieniędzy nie da się zrealizować tego pomysłu. Na razie sprawa otwarcia operetki musi pozostać w zawieszeniu, a hrabia Józio udaje się do szewca, by nagrodzić szkodę wyrządzoną przez siebie. I tu przychodzi mu genialna myśl do głowy, gdy czyta ogłoszenie, że szewc poszukuje terminatora.
Mama hrabina zgodzi się na pewno na otwarcie operetki, gdy tylko dowie się, że syn jej został terminatorem u szewca. Tymczasem los zrządził inaczej. Hrabia Józio zostaje wprawdzie terminatorem szewskim, ale poznaje przy tej okazji uroczą córkę szewca i zakochuje się w niej na śmierć i życie.
Nie zdradza jednak swego incognita. Przez to powstaje cały szereg komicznych nieporozumień i wiele emocjonujących sytuacji. W doskonałej tej komedii muzycznej urozmaiconej piosenkami chóru Dana występują w rotach głównych; Mieczysława Ćwiklińska. Ina Benita, Rakowiecki i Jerzy Orwid.
„Ilustrowany Kurjer Polski” 1941, nr 48 (30 listopada)
(d) Radom, 6 grudnia. Film Ja tu rządzę jest bezsprzecznie jednym z najlepszych filmów krajowej produkcji. Główne role grają artyści tej miary co: Ćwiklińska, Ina Benita, Józef Orwid oraz Zbyszek Rakowiecki przy akompaniamencie chóru Dana.
Rzecz dzieje się na Starym Mieście w Warszawie. Z hulanki wracała nad ranem wąskimi uliczkami starego miasta paczka „złotej młodzieży” z bogatym i młodym hrabim Józefem Lulewiczem na czele. W przystępie dobrego humoru Lulewicz wybił szybę wystawową u szewca... i w ten sposób hrabia Józio zawarł znajomość z szewcem. Stara hrabina, matka Józia mając dość ekstrawagancji syna, zapowiedziała mu, że przestanie finansować jego wybryki. Synalek wiedząc, że matka jest bardzo czuła na punkcie arystokracji, zgłosił się na terminatora do szewca, z którym się zapoznał po nocnej hulance. Hrabina dowiedziawszy się o tym, wszystko synowi przebaczyła, aby tylko wrócił do domu. Ale tutaj powstała komplikacja. Józio zakochał się w pięknej córce szewca, no i po dłuższych perypetiach dopiął swego, i uzyskał zgodę matki na ślub.
Ćwiklińska w roli hrabiny była bez konkurencji. Córkę szewca grała urocza Ina Benita, starego szewca zamiłowanego w muzyce Orwid, a młodym hrabia był niezrównany Rakowiecki.
Ponadto ciekawy tygodnik aktualności z Gen. Gubernatorstwa.
„Dziennik Radomski” 1941, nr 285 (6 grudnia)
Filmy produkcji polskiej widujemy obecnie na ekranie bardzo rzadko, więc chociaż te co idą, nie są nadzwyczajne, witamy je z przyjemnością. Widzimy w nich znajome twarze, znajome kąty i kąciki Warszawy, no i przez dwie godziny żyjemy wspomnieniami naszego przedwojennego życia. Czy by nie można pokazać publiczności warszawskiej więcej obrazów z rodzimej produkcji, która przecież w ostatnich latach wyprodukowała sporo dobrych filmów?
Film Ja tu rządzę jest przeróbką znanej komedii scenicznej Wincentego Rapackiego, która przeniesiona na ekran wypadła całkiem nieźle. Miłym urozmaiceniem akcji jest podkład muzyczny w postaci melodyjnych piosenek w wykonaniu chóru Dana, który w filmie tym występuje w całym swym zespole. Jedynie słabą była piosenka „abecadłowa”, której nie potrafiło nawet naprawić dobre wykonanie duetu Ina Benita – Rakowiecki. Ten ostatni bardzo dobry jest w roli lekkomyślnego hrabiątka, gra swobodnie, naturalnie i z wdziękiem. Ćwiklińska nie miała tu, niestety, pola do popisu, pomimo to jednak ze swojej niedużej roli potrafiła, jak zresztą zawsze, zrobić małe arcydzieło.
Sama fabuła filmu jest dość naiwna i sytuacje czasem są mocno przejaskrawione. Cała historia pomyłki bogatego kupca, który terminatora szewskiego bierze za hrabiego i chce za niego wydać swoją córkę, jest strasznie naciągnięta i zagrana z szarżą. Nie jest to zresztą winą wykonawców, tylko raczej nieumiejętnej reżyserii. Trudno tu pisać o wszystkich szczegółach i szczególikach.
A całość? No zapewne, że nie jest to film pierwszorzędny, że nie można go zaliczyć do szlagierów, ale przecież od czasu do czasu miło jest popatrzeć na coś swojskiego, toteż było dobrze, żeby pośród tych swojskich wybierano obrazy lepsze, które publiczność warszawska przyjęłaby na pewno z radością.
„Nowy Kurier Warszawski” 1941, nr 299, s. 3 (18 grudnia)
Film, bajecznie wesoły, film - rewelacyjnej obsady.
Publiczność nasza stęskniła się za dobrą, wesołą komedią. Tego dowodzić nie trzeba, to wykazuje statystyka obrotów kasowych kin.
W zrozumieniu tej zasady, popularna wytwórnia Warszawskie Towarzystwo Filmowe przystąpiło do realizacji komedii, która zarówno swoim założeniom, intrygą, konfliktami, nastrojem, kontrastem środowisk, a przede wszystkim swoim nieprzepartym humorem, jak i formą, a więc: wystawą, reżyserią, muzyką i wykonaniem aktorskim - stanie na najwyższym poziomie doskonałości.
Realizatorzy uczynili wszystko, by zadanie takie spełnić. Sięgnęło więc w pierwszym rzędzie do rodzimej literatury komediopisarskiej i po długich poszukiwaniach wybór padł na znakomitą i wybitnie popularną komedię, nawiasem mówiąc wydaną również w kilku nakładach powieść mistrza sceny Wincentego Rapackiego pt. Ja tu rządzę (Pani majstrowa).
Kto pamięta tradycję polskiej sceny komediowej wie, jaką niezwykłą popularnością i wyjątkowym powodzeniem cieszyła się ta arcy kapitalna komedia na scenach całej Polski.
Ten więc temat podjęli się opracować w formie scenariusza mistrzowie Emanuel Schlechter i Leon Starski, wkładając weń cały zasób swojej erudycji talentu i nieprzepartego humoru.
Obsada przedstawia się wręcz rewelacyjnie. Dość wspomnieć, że mistrz Kazimierz Junosza-Stępowski zagra w tym filmie jedną z poważniejszych ról.
To dopiero początek. Atrakcją filmu jest występ Stanisława Sielańskiego w roli, jakby specjalnie dla niego napisanej. Jeśli szerokie rzesze kinomanów od dłuższego czasu upominały się „o Sielańskiego w roli, która potrafi rozśmieszyć nawet chronicznego śledziennika” - to tym razem ich życzeniu stanie się zadość.
A rola amantki? Będzie nią Ina Benita. Ktokolwiek bacznie śledzi za opinią niezależnej krytyki musi wiedzieć, że artystka ta przeżywa obecnie szczytowy okres rozwoju talentu. Ina Benita - to aktorka, która - bez przesady - zawładnęła sercami milionów. Właśnie ona odtworzy w filmie Ja tu rządzę główną postać liryczno-charakterystycznej amantki.
Ale to nie wszystko. Obok tych troje zobaczymy w Ja tu rządzę takie znakomitości, jak: Józefa Orwida, Mieczysławę Ćwiklińską (chlubę polskiej sceny narodowej) i młodego, ale jakże wspaniałego pod każdym względem gwiazdora, Zbyszka Rakowieckiego, popularnie przezwanego „polskim Fred Astairem". Jeśli do tego dodamy, że drugą rolę lekkomyślnego amanta odtworzy uroczy, młody i piękny aktor Leszek Pośpiełowski - będziemy mieli zaledwie część obsady, gdyż uzupełnienie jej nastąpi w najkrótszym czasie.
Ale nie koniec atrakcji. Momentem wyjątkowo frapującym jest udział w filmie Chóru Dana i jego kierownika Władysława Dana, który skomponuje muzykę do Ja tu rządzę.
Cały ten jedyny w swoim rodzaju zespół prawdziwych gwiazd, już za kilka dni przystępuje do pracy pod kierownictwem reżyserskim Mieczysława Krawicza, realizatora, który może się pochlubić rzetelnymi walorami swego prawdziwego talentu. Ważnym również momentem, gwarantującym wysoki poziom filmu jest, że operatorem będzie inż. Zbigniew Gniazdowski.
Eksploatacja „Super - film“
„Wiadomości Filmowe” 1939, nr 10 (15 maja)
Gwiazdy na start!
Było do przewidzenia, że zapowiedź Warszawskiego Tow. Filmowego Ja tu rządzę, wywoła żywą reakcję zainteresowanych sfer, w szczególności – właścicieli kin.
Komedia ta, osnuta na jednej z najpopularniejszych komedii scenicznych i zarazem powieści Wincentego Rapackiego Pani majstrowa – zwiera tyle elementów, wprost idealnie dostosowanych do wymagań sztuki filmowej, że – śmiało można zaryzykować takie twierdzenie – jest idealnym materiałem dla komedii filmowej o wyjątkowych walorach. Akcja jej to doskonała mieszanina pociągającego humoru z subtelnie podaną „łezką”. Postacie, żywcem wzięte z życia, będą porywały prawdą i charakterystyką. Doskonałym momentem w Ja tu rządzę będzie ścieranie się dwóch klas społecznych. Widywaliśmy już ten efekt komediowy w innych filmach lub sztukach scenicznych, ale tym razem – wydaje się – ujęty on będzie doskonale w sposób wyjątkowo trafny i uwypuklający wszystkie różnice klasowe.
Nie do zbagatelizowania – mówiąc najskromniej – jest obsada filmowa Ja tu rządzę, która zawiera nie jeden moment wyjątkowy. Pierwszym z nich jest udział w komedii Stanisława Sielańskiego, komika z Bożej łaski, który święci obecnie triumfy w teatrze 8.15, w farsie muzycznej Baron Kimmel.
W obsadzie widzimy poza tym takie nazwiska jak Ina Benita, artystka ulubiona przez szerokie sfery publiczności, dalej – chluba polskiej sceny narodowej p. Mieczysława Ćwiklińska, w roli, która – jak sama artystka mówi – zaspokoić może najwyższe ambicje artystyczne, Zbyszek Rakowiecki, amant, łączący młodość z ujmującym wdziękiem, Leszek Pośpiełowski, drugi „chłopiec z wdziękiem”, no i atrakcja filmu – Chór Dana i jego kierownik Władysław Daniłowski, który komponuje muzykę do Ja tu rządzę.
Reżyserem będzie Mieczysław Krawicz, jeden z najinteligentniejszych i najbardziej ambitnych naszych realizatorów, posiadający bogaty już dorobek filmowy.
Oto, w najogólniejszych słowach najnowsze wiadomości o filmie Ja tu rządzę, który już jest na warsztacie, albowiem od kilku dni wytwórnia Warszawskie Towarzystwo Filmowe realizuje ten obraz w atelier Sfinks.
„Wiadomości Filmowe” 1939, nr 12 (15 czerwca)
ABC
muzyka: Władysław Daniłowski
słowa: Emanuel Schlechter, Ludwik Starski
wykonanie: Ina Benita, Zbigniew Rakowiecki
Abecadło z pieca spadło,
Trzeba je pozbierać znów.
I z literek złożyć szereg
Pięknych i radosnych słów.
Liter jest dwadzieścia cztery,
Każda się inaczej zwie.
Złóż literę do litery –
Złożysz z liter szczęście swe!
I… U… O…
Na świecie mało kto
U… O… A…
Tak lubi Cię jak ja.
O… A… E…
Wyczytaj myśli me
Y… Ę… Ą…
Z tych liter, które brzmią:
A, B, C, D, E, F, G,
H, I, J, K, L, M, N, O, P,
R, S, T, U, W, Y, Z…
Ot i cały alfabet!
I… U… O…
I teraz wiesz już, kto
O… U… I…
Po nocach mi się śni!
Co może być lepszego?
muzyka: Władysław Daniłowski
słowa: Emanuel Schlechter, Ludwik Starski
wykonanie: chór Dana
Co dzień rano siadasz se do roboty
Przy robocie szybko mknie dzień po dniu
W pocie czoła męczysz się do soboty
Aż skończy się robota
To wtedy, bracie, luuu
Co może być lepszego
Po pracy, kolego
Masz słońce, las, przyrodę
I swobodę
Tylko żyć
I jeszcze jest prócz tego
Dziewczyna, jedyna
Co może być lepszego
Nie może lepiej być
Z odpoczynkiem, to jest wiesz, jak z pragnieniem
Wtedy, bracie, wody chcesz, gdy jej brak
Cały tydzień męczysz się bez wytchnienia
Aż przyjdzie ta niedziela, to wolny jesteś ptak
Co może być lepszego
Niedziela, kolego
Masz słońce, las, przyrodę
I swobodę
Tylko żyć
Gdy jeszcze jest, prócz tego
Dziewczyna, jedyna
Co może być lepszego
Nie może lepiej być
O, ty moja cudna pani
muzyka: Władysław Daniłowski, Roman Palester
słowa: Emanuel Schlechter, Ludwik Starski
wykonanie: Ludwik Sempoliński, Loda Niemirzanka
O, ty moja, o, ty moja
O, ty moja, cudna pani
Te kwiaty, te kwiaty
Składam tobie w dani
Niech te kwiaty, niech te kwiaty
Mówią tobie o mnie
Jak ja kocham, kocham, kocham
Jak ja kocham cię ogromnie