Cort Harry

Cort Harry
IMIĘ I NAZWISKO:
Harry Cort
PRAWDZIWE IMIĘ I NAZWISKO:
Stanisław Józef Bielski
ZAWÓD:
aktor
RODZICE:
Jan Edward Bielski, Maria Regina z Walickich
DATA I MIEJSCE URODZIN:
19 marca 1908 roku, Trzeszczany koło Hrubieszowa
DATA I MIEJSCE ŚMIERCI:
30 stycznia 1979 roku, Phoenix w Arizonie (USA)
MIEJSCE SPOCZYNKU:
Saint Francis Catholic Cemetery w Phoenix

Ojciec Harrego Corta był bogatym właścicielem ziemskim. Twierdził, że ich rodzina wywodziła się genealogicznie od wielkiego księcia litewskiego Giedymina i używał nazwiska Giedyminowicz-Bielski. Nie jest to jednak udokumentowane. Rodzice przyszłego aktora i skandalisty zdobywali wykształcenie za granicą: ojciec ukończył studia rolnicze w belgijskim Gembloux i przez rok uczył się na Sorbonie, matka była absolwentką paryskiej szkoły przyklasztornej Sacré-Cœur. Stanisław miał brata Jana (urodzony w 1913 roku), który zmarł w 1916 roku.

Po rozwodzie ojciec zabrał kilkuletniego syna w długą podróż. Objechali, według relacji samego Corta, południową Europę, Afrykę i Azję. W 1924 roku wrócili do kraju i wstąpił do Korpusu Kadetów Nr 1 we Lwowie, a w 1925 roku zdał maturę w Gimnazjum Męskim pw. św. Kazimierza (gimnazjum Kazimierza Kulwiecia) w Warszawie. Następnie wyjechał na studia do Paryża. 

Pod koniec lat 20. wrócił do Polski. W 1929 roku 20-letni Stanisław, pod pseudonimem, zadebiutował w filmie Ryszarda Biske i Adama Augustynowicza 9.25. Przygoda jednej nocy, sensacyjnej opowieści z wątkami z Dalekiego Wschodu. Maria Jehanne Wielopolska nie kryła zadowolenia z „narodzin” nowego amanta, którego dla filmu odkrył aktor Jerzy Jeremi.

Maria Jehanne Wielopolska, pisarka i dziennikarka, miała duże wpływy w środowisku filmowym i straciła głową dla młodzieńca. „Cort jest niezwykle piękny, ślicznie zbudowany, o ruchach urodzonego ekranowego artysty, bo miękkich przedziwnie i naturalnych. Uśmiech czarujący. Oczywiście jeszcze musi przejść niejeden ogień jupiterów, aby dojść do doskonałości, w każdym razie jest to nabytek dla polskiego filmu wprost bezcenny”. Również Jarosław Iwaszkiewicz był zauroczony młodym aktorem, z którym połączył go roczny romans. 35-letni poeta napisał dwa poematy na cześć swojego kochanka (Pożar atelier i Do S.B.).

Sławę i zainteresowanie aktorem wykorzystał Konstanty Meglicki, reżyser filmowej Halki na motywach opery Stanisława Moniuszki. Powierzył Cortowi rolę Janusza, beztroskiego szlachcica, który uwiódł i porzucił Halkę (Zorika Szymańska). Nie była to jednak dobra decyzja. Maria Jehanne Wielopolska uznała jego rolę za niefortunną, a inni recenzenci podkreślali brak aktorskich umiejętności i „niedopasowanie do kontusza”. Porażką była też rola dziennikarza w filmie Karuzela życia. „Wypada blado, nie wystarczy być przystojnym, trzeba jeszcze umieć czasami grać” – pisał recenzent „Kuriera Polskiego”.

Kolejną szansą dla młodego amanta miał być udział w filmie Michała Waszyńskiego Romans panny Heni według powieści Marii Rodziewiczówny, ale do realizacji nie doszło.

Pod koniec 1930 roku Harry Cort stał się bohaterem głośnego skandalu towarzyskiego. Wdał się w romans z bogatą mężatką, która potem oskarżyła go o kradzież biżuterii. Aktor wydał oświadczenie, interpretując fakty na swoją korzyść.

Swoją przyszłość widział nadal w aktorstwie, dlatego intensywnie uczył się śpiewu i dykcji. W roku 1932 zdał egzamin i został przyjęty do ZASP-u. Wkrótce potem wystąpił w teatrze 8.30 w komedii muzycznej Oscara Strausa Kobieta, która wie, czego chce, w której tytułową rolę zagrała słynna Helena Makowska. W trakcie gościnnych występów w Poznaniu doszło do wypadku samochodowego, w którym Harry Cort został poważnie ranny. 

Ojciec wysłał go przymusowo na Lazurowe Wybrzeże, pobyt ten miał być karą za oszustwa i homoseksualne romanse (m.in. z reżyserem Zbigniewem Zdzitowieckim), choć oficjalnie informowano, że Stanisław wyjechał na rekonwalescencję po wypadku. Ale aktor uciekł spod kurateli ojca, za co został przez niego wydziedziczony. Prowadził wystawne i bogate życie na własną rękę. Używając tytułu „księcia” i „pretendenta do tronu polskiego”, związał się z córką amerykańskiego milionera. Kiedy zaręczyny zostały zerwane z powodu jego zdrady z przypadkowym marynarzem, Bielski kontynuował karierę oszusta.

Podróżował i nie płacił za hotele, notorycznie zaciągał u znajomych pożyczki, miał kontakty z handlarzami narkotyków. Pod koniec 1935 roku w Paryżu zatrzymała go policja. Oskarżony o posiadanie narkotyków i oszustwa na sumę ok. 300 tysięcy franków, trafił do więzienia. Po odbyciu kary wyjechał do Szwajcarii. Znów wiele podróżował. Przyjaźnił się z księciem sabaudzkim Humbertem (późniejszym królem Włoch Humbertem II) oraz księciem Kentu Jerzym (młodszym bratem królów Edwarda VIII i Jerzego VI), król Belgów Leopold III Koburg zapraszał go zaś do swojej letniej rezydencji. Latem 1939 roku znalazł się w Londynie, gdzie poznał o cztery lata starszą rozwódkę, matkę dwojga dzieci, Jeanne Marie d’Olmez de Selva, francuską arystokratkę, pochodzącą z Kuby. 1 sierpnia 1939 roku wzięli ślub. Posag panny młodej wynosił osiem milionów dolarów

Państwo młodzi wybrali się w podróż poślubną do Szwajcarii, a gdy wybuchła II wojna światowa, wrócili do Londynu, skąd przez Madryt i Lizbonę w sierpniu 1940 roku dotarli na pokładzie statku S.S. Excambion do Nowego Jorku.

Prawdopodobnie w latach 1941–1943 Stanisław Bielski działał w polskiej misji wojskowej w Kanadzie. Wkrótce potem jego żona wyjechała na Kubę i zawiadomiła go o unieważnieniu ich małżeństwa. Ale zanim wystąpiła o rozwód, to przekonała Stanisława, by wszystkie ich środki finansowe ulokować u jej matki na Kubie. Gdy pojechała do niej pod pretekstem sprawdzenia ich sytuacji finansowej, niespodziewanie poinformowała męża, że sąd kubański uznał ich małżeństwo za unieważnione. Bielski podał sprawę do sądu, ale Jeannine zdążyła już wyjść za mąż za ambasadora Kuby w Paryżu. Przez trzydzieści lat procesował się z Jeannine we francuskich sądach, co zrujnowało go finansowo i doprowadziło do nędzy. W 1971 roku, gdy Sąd Kasacyjny w Paryżu orzekł, że jego rozwód z markizą de la Concepcion Renée de Giureoye jest prawomocny.

W 1951 roku został skazany przez sąd na 180 dni aresztu za drobne kradzieże, włóczęgostwo i nieobyczajne zachowania seksualne. Pod koniec lat 60. próbował też dochodzić części spadku po ojcu, choć jeszcze przed wojną został wydziedziczony. Ostatecznie otrzymał niewielką kwotę, pochodzącą ze sprzedaży posiadłości w San Remo.

Ostatnie lata spędził w nędzy, żyjąc jedynie z pożyczek od swoich amerykańskich znajomych. Gdy zmarł, miał 71 lat.

 

Artykuły powiązane