Puk był dobermanem aktora Jana Dobosz-Bielicza. Był znakomicie wytresowany, dzięki czemu również brał udział w przedstawieniach teatralnych. Swoje imię zawdzięcza jednej postaci ze Snu nocy letniej Wiliama Szekspira – Puk to figlarny duch lasu i wierny sługa Oberona, władcy elfów.
Wiosną 1933 roku grał w sztuce Juliusza Wirskiego Kwadrans przed świtem w teatrze Nowym, w kolejnym sezonie występował w Teatrze Narodowym w sztuce Leonida Andriejewa Ten, którego biją po twarzy (z Jadzią Andrzejewską w roli głównej). Krytyka stwierdziła, iż „wykonał z precyzją i talentem swoją rolę”.
W połowie lat trzydziestych wraz ze swym właścicielem Puk należał do zespołu teatru Ziemi Pokucko-Podolskiej w Stanisławowie. Z zespołem tym często występowali w miastach i miasteczkach kresów południowo-wschodnich. Jego debiut filmowy miał miejsce w 1933 roku w Dziejach grzechu Henryka Szaro. Niedługo potem pojawił się jako pies szpiegowski w Szpiegu w masce Mieczysława Krawicza.
W 1935 roku wystąpił w jednej z głównych ról w filmie ABC miłości w reżyserii Michała Waszyńskiego. W filmie tym dał popis bardzo dobrej tresury. „Zagrał” w nim rolę Teofila – niezwykle mądrego i zaradnego psa pomagającego swemu panu w prowadzeniu szkoły rewiowej i sklepu spożywczego, a także w wychowywaniu małej dziewczynki.
bibliografia
W nowym filmie produkcji Józefa Rosena pt. Abecadło Miłości ukażą się dwie nowe sensacje: jedną jest pies, drugą - dziecko. Pies wabi się Puk (w filmie: Teofil), dziecku na imię Jasia*, razem stanowią najmilszą parę, jaką można sobie wyobrazić. Puk występował już na scenie: w Teatrze Narodowym (Ten, którego biją po twarzy i Nowym (Kwadrans przed świtem), a na ekranie debiutował w Szpiegu w masce. Jest on własnością artysty dram. Bielicza i „mieszka” w Piasecznie.
* pierwotnie rolę Zuzanny w filmie miała grać córka właściciela jednej z warszawskich kawiarni, Jasia. Po zdjęciach próbnych jej miejsce zajęła Basia Wywerkówna, zmieniono także imię bohaterki.
Dwie nowe gwiazdy: Puk i Jasia, „Kino” 1935, nr 2
Z Pukiem rozmowa zawiązała się łatwo. Imponujący pies na rozkaz „siad!” przykucnął na dwóch tylnych łapkach i mądrymi ślepkami zapytał czego sobie życzę.
- Przede wszystkim nie nazywam się Puk, tylko Teofil *. Takie imię nadał mi mój przyjaciel Dodek. To kochany chłop i cudnie umie się bawić piłeczką. Basia też i ją również kocham. W ogóle wolę dzieci niż starszych.
- Czy się panu podoba praca filmowa, panie Teofilu?
- Bardzo! Zresztą – to dla mnie nie nowina. Rozumiem, czego ode mnie chce i chętnie wykonywam rozkazy reżysera i mojego pana. Tylko, że tu w atelier od tych wielkich lamp jest strasznie gorąco i wciąż mi się chce pić... Bałem się tego pana, który przed każdym zdjęciem stukał w ten tam „klaps”. Mój pan zawsze mówi do mnie łagodnie i grzecznie, a tu „klaps”, „klaps”! Poprosiłem reżysera, aby tego nie było i zaprzestali. Okazuje się, że ludzie wcale nie są tacy źli. Raz nabrałem Miszę Waszyńskiego i śmiałem się z tego serdecznie. A było tak: pan Lawiński położył się na podłodze, i mnie kazali wskoczyć na niego i straszyć szczekaniem, podczas gdy on miał do mnie przemawiać najczulszymi słowami. Żal mi się go zrobiło i zamiast szczekać ze złością – ujadałem radośnie. „Hau, hau, niech się pan nie boi, panie kolego, nic złego panu nie zrobię”, szczekałem, a reżyser myślał, że jestem wściekły… Tak go nabrałem! Bo u nas, psów, „hau, hau” oznacza i radość i złość.
* rozmowa dotyczy filmu ABC miłości (reż. Michał Waszyński, Polska 1935)
Hr. Xawery, Basieńka i Puk - niezwykła para przyjaciół, „Kino” 1935, nr 4
Gwałtownie rozsunęły się drzwi pokoju redakcyjnego. Spojrzeliśmy z zaciekawieniem. W drzwiach ukazał się wspaniały czekoladowy doberman, podszedł do każdego z nas i przywitał się, podając łapę. Ależ tak! To Puk, który wychowywał małą Basię w filmie ABC miłości.
- Skąd się wziąłeś, Puku?
Mądre psisko zdaje się rozumieć pytanie, ale, niestety, brak mu ludzkiego głosu. Odpowiada więc za niego jego właściciel, p. Jan Bielicz, aktor i reżyser teatralny. (…)
- A stale gdzie panowie rezydują?
- Należymy do zespołu Teatru Ziemi Pokucko-Podolskiej, który pod kierownictwem p. Zuzanny Łozińskiej objeżdża stale województwa tarnopolskie i stanisławowskie. Gdy przyjeżdżamy do jakiegoś miasteczka, Puk zawsze idzie na przodzie, niosąc mój neseser. Wszędzie go już znają i gdy go tylko zobaczą, zaraz leci przez miasteczko wieść: teatr przyjechał!
Prosimy p. Bielicza, aby zademonstrował nam coś z umiejętności Puka. P. Bielicz, nie patrząc na psa, zaczyna opowiadać o jakichś przykrościach i wyciąga chusteczkę, aby otrzeć nią oczy. W tej chwili Puk zrywa się i skowycząc żałośnie odbiera swemu panu chusteczkę, starając się go pocieszyć na swój psi sposób.
Puk ma obecnie już prawie 8 lat. Od najwcześniejszych szczenięcych lat jest nieodstępnym towarzyszem swego pana, który rozmawia z nim, jak z człowiekiem. Rezultat tego wychowania jest nadzwyczajny. Inteligentny pies rozumie każde słowo, odczuwa każdą zmianę głosu i reaguje, jak umie, najserdeczniej. Gdy jego pan gniewa się na kogoś, Puk gniewa się również, gdy jego pan jest dla kogoś serdeczny – Puk wyłazi wprost ze skóry, aby wyrazić swą gorącą solidarność.
Puk w redakcji Kina, „Kino” 1936, nr 37