Młody człowiek, amator detektyw, kocha się w pięknej wdówce. Podczas zabawy, w której biorą udział oboje narzeczeni, wdówka, chcąc zerwać dla narzeczonego kwiat nenufaru, wypadła z łodzi. W pobliżu miejsca wypadku znajdował się młody dowódca bandytów „Lis”, któremu udaje się uratować nieostrożną. Młodzi ludzie wywarli na siebie ogromne wrażenie, co odbija się na ich usposobieniu i zachowaniu. Zmianę tę dostrzegają detektyw i kochanka bandyty. Zbiegiem okoliczności, przez zmylenie ajentów policyjnych, piękna wdówka ocala Lisa. Pogłębia to jeszcze bardziej ich uczucie. Wdówka, dowiedziawszy się o grożącym Lisowi niebezpieczeństwie, za wszelką cena pragnie Lisa ujrzeć, aby go ocalić i w tym celu udaje się do knajpy, w której Lis przebywa.
Przyjaciółka bandyty, zobaczywszy czułe spotkanie młodych ludzi, powodowana zazdrością, wskazuje ajentom schronienie bandyty i to w momencie, kiedy z nim przebywa młoda wdówka. Wdówka stara się wszelkimi sposobami uwolnić kochanego człowieka. Nie waha się nawet udać do poprzedniego narzeczonego, którego błaga o pomoc i przypomina mu przyrzeczenie, iż uczyni wszystko dla człowieka, który uratował jej życie. Detektyw wbrew prawu dopuszcza do widzenia się kochających bez świadków. Podczas tego spotkania otrzymuje Lis od ukochanej piłkę, za pomocą której wydostaje się na wolność. Detektyw w przeświadczeniu, iż zawinił względem społeczeństwa i widzą stracone szczęście, odbiera sobie życie.
Wdówka proponuje Lisowi wyjazd za granicę, lecz ten, powodowany ambicją, nie chce być utrzymywanym przez kochaną kobietę. Nie widząc innego wyjścia, za namową kolegów decyduje się na grabież. W tym celu zakrada się do jakiejś bogatej kobiety. Lecz jakież przeraził się poznawszy w nieznajomej ukochaną istotę. Zdając sobie sprawę, iż o mało nie zamordował ukochanej, sam oddaje się w ręce sprawiedliwości.
„Jego ostatni czyn” w „Oazie”. Ziemia Lubelska 1917 nr 494 s 2 (2 października)
Wczoraj w kinematografie „Oaza” w obecności przedstawicieli prasy wyświetlany był obraz inscenizowany przez znanego literata St. J. Kozłowskiego p. t. „Jego ostatni czyn”.
Obraz ten zasługuje na uwagę, nie tylko dla nadzwyczaj zajmującej treści i doskonałego wyświetlania, lecz także z powodu, iż ukazują się w nim najlepsze siły teatrów warszawskich, jakimi bez wątpienia są: Józef Węgrzyna, Kazimierz Junosza-Stępowski, Halina Bruczówna i Paweł Owerłło.
Treść obrazu jest następującą.
Młody człowiek, amator detektyw, kocha się w pięknej wdówce. Podczas zabawy, w której biorą udział oboje narzeczeni, wdówka, chcąc zerwać dla narzeczonego kwiat nenufaru, wypadła z łodzi. W pobliżu miejsca wypadku znajdował się młody dowódca bandytów „Lis”, któremu udaje się uratować nieostrożną. Młodzi ludzie wywarli na siebie ogromne wrażenie, co odbija się na ich usposobieniu i zachowaniu. Zmianę tę dostrzegają detektyw i kochanka bandyty. Zbiegiem okoliczności, przez zmylenie ajentów policyjnych, piękna wdówka ocala Lisa. Pogłębia to jeszcze bardziej ich uczucie. Wdówka, dowiedziawszy się o grożącym Lisowi niebezpieczeństwie, za wszelką cena pragnie Lisa ujrzeć, aby go ocalić i w tym celu udaje się do knajpy, w której Lis przebywa.
Przyjaciółka bandyty, zobaczywszy czułe spotkanie młodych ludzi, powodowana zazdrością, wskazuje ajentom schronienie bandyty i to w momencie, kiedy z nim przebywa młoda wdówka. Wdówka stara się wszelkimi sposobami uwolnić kochanego człowieka. Nie waha się nawet udać do poprzedniego narzeczonego, którego błaga o pomoc i przypomina mu przyrzeczenie, iż uczyni wszystko dla człowieka, który uratował jej życie. Detektyw wbrew prawu dopuszcza do widzenia się kochających bez świadków. Podczas tego spotkania otrzymuje Lis od ukochanej piłkę, za pomocą której wydostaje się na wolność. Detektyw w przeświadczeniu, iż zawinił względem społeczeństwa i widzą stracone szczęście, odbiera sobie życie.
Wdówka proponuje Lisowi wyjazd za granicę, lecz ten, powodowany ambicją, nie chce być utrzymywanym przez kochaną kobietę. Nie widząc innego wyjścia, za namową kolegów decyduje się na grabież. W tym celu zakrada się do jakiejś bogatej kobiety. Lecz jakież przeraził się poznawszy w nieznajomej ukochaną istotę. Zdając sobie sprawę, iż o mało nie zamordował ukochanej, sam oddaje się w ręce sprawiedliwości.
Wykonanie tego obrazu przynosi zaszczyt firmie „Sfinks”, która ostatnią ową produkcją rywalizuje z najlepszymi filmami, które pojawiały się w ostatnich czasach na wszechświatowych rynkach. Plastyczne o artystycznym układzie sceny, bogactwo fantazji, układ, koloryt, a nade wszystko wspaniała gra znakomitych polskich artystów składająca się na imponującą i ze wszech miar zajmującą całość.
Kinoteatr „Oaza” sprowadzeniem obrazu „Jego ostatni czyn” raz jeszcze zaznaczył swoje pierwszorzędne stanowisko i chęć utrzymania się na artystycznym poziomie.
„Jego ostatni czyn” w „Oazie”. Ziemia Lubelska 1917 nr 494 s 2 (2 października)