Pogorzelska Zula
Zula Pogorzelska
Zofia Helena Łucja Pogorzelska
śpiewaczka, aktorka, tancerka
Konrad Tom (ślub w połowie 1929 roku)
Andrzej Pogorzelski, Emilia z Niżyckich
12 listopada (wg kalendarza juliańskiego: 31 października) 1896 roku, Eupatoria na Krymie
10 lutego 1936 roku, Wilno
Stare Powązki w Warszawie (kwatera 125-1-9)
Warszawa, ul. Sienna 20/11 (1923–1924)
Zula Pogorzelska urodziła się w roku 1896 w Eupatorii na Krymie. Jej ojciec pracował tam jako lekarz. Do gimnazjum uczęszczała w Sewastopolu. Od dziecka zdradzała talent do deklamacji, śpiewu i tańca. Należała do chóru parafialnego, brała też udział w amatorskich przedstawieniach. W roku 1917 zadebiutowała w rosyjskich kabaretach. Po zakończeniu I wojny światowej Zula Pogorzelska wróciła razem z rodziną do Polski.
W roku 1919 zaczęła występować w teatrze Bagatela, a po kilku miesiącach w teatrzyku Qui Pro Quo, z którym związana była najdłużej. W roku 1925 przeniosła się wraz z częścią zespołu do nowego kabaretu Perskie Oko, który był pierwszą warszawską rewią. Później występowała też na innych scenach kabaretowych – w teatrze Nowości, Morskim Oku, a w latach 30. – w Bandzie, Rexie i Cyganerii.
Kariera Zuli Pogorzelskiej od początku była pasmem sukcesów. Zdecydowała o tym osobowość artystki i jej wszechstronny talent. Doskonale odnajdywała się w formule kabaretu. Grała w skeczach, mówiła monologi, była niezrównana w tańcu. Jako pierwsza wykonała na scenie charlestona, żywiołowy taniec uważany wówczas za prowokacyjny. Słynęła też z wcielania się w postaci dzieci. „Kapitalnie potrafiła uchwycić psychologię dziecka i stąd jej kreacje były niedoścignione” – wspominał Ludwik Sempoliński, sceniczny kolega. Jej mocnym atutem były piosenki. Początkowo śpiewała sopranem, ale po operacji gardła jej głos obniżył się, stał się lekko schrypnięty. „Nowe brzmienie” wykorzystała do stworzenia własnego stylu, w którym łączyła zmysł komizmu z liryką i sentymentem. Teksty piosenek pisali dla niej najlepsi autorzy – Andrzej Włast, Julian Tuwim, Marian Hemar, Konrad Tom. Przebojami stały się, znane do dziś: Czy pani mieszka sama? Ja się boję sama spać, Panna Mania gra na mandolinie, Ta mała piła dziś, Mały gigolo.
Była bohaterką każdego przedstawienia. „Potrafiła w jednym i tym samym programie tańczyć jak ucieleśnienie żywiołu, śpiewać piosenkę tak groteskowo i tak komicznie, że sala ryczała ze śmiechu, a kilka minut potem wyjść na scenę cichutka i pełna jakiejś wewnętrznej słodyczy i wzruszyć do łez tę samą publiczność urokiem swego drgającego niskiego głosu, ekspresją swych wielkich oczu, które potrafiły być takie smutne” – pisał o jej występach recenzent „Kuriera Polskiego”. Zachwyt i uwielbienie publiczności towarzyszyły jej przez całą karierę, co pozwoliło jej na negocjowanie najwyższych stawek za występ. Powszechna była opinia, że jest właścicielką najładniejszych nóg w całej Warszawie.
W filmach Zula Pogorzelska zaczęła występować dopiero na początku lat 30. Pierwszą propozycję, od Michała Waszyńskiego, przyjęła niechętnie, twierdząc że „jest niefotogeniczna i nie nadaje się do gry w filmie”. W Niebezpiecznym romansie wystąpiła jako służąca, którą adoruje sympatyczny cyklista (Adolf Dymsza). „Przepyszny i arcyzabawny” duet podobał się tak bardzo, że recenzenci wyrażali żal, że na ekranie był tylko epizodem. Następny film wyszedł naprzeciw tym oczekiwaniom. W komedii Ułani, ułani, chłopcy malowani Zula Pogorzelska, tym razem w roli pierwszoplanowej, znów zagrała służącą. Miała jednak duże pole do popisu, bo jej bohaterka zostaje królową piękności, o której względy stara się dwóch ofermowatych ułanów. „Pełna finezji i wdzięku”, „wywołuje salwy śmiechu”, „natchniona w grotesce”, „może być ozdobą każdego filmu” – to tylko niektóre pochwały, jakie zebrała po premierze.
W tym samym czasie pojawiła się w epizodycznej roli starej panny w Bezimiennych bohaterach. „Jest świetna, ale może by ktoś napisał dla niej odpowiedni scenariusz zamiast robić z niej piąte koło u wozu” – pisała recenzentka „Kina”. Wtórowali jej inni. „Poza kilku scenami zaledwie we wszystkich niemal filmach pokazali ją w oprawie tak szpetnej, że trzeba głośno powiedzieć: dosyć, chcemy, aby nasza Zula była na ekranie ładna, zgrabna, ponętna, miła, czysta, ubrana, żeby była taką, jaką ją widujemy na scenie, jaką ją kochamy”.
Na wysokości zadania stanął Konrad Tom, autor repertuaru kabaretów, ale także reżyser, aktor i scenarzysta. W napisanej przez niego komedii Sto metrów miłości Zula Pogorzelska zagrała modystkę, której serce zdobywa sportowiec-amator (Adolf Dymsza). „Kwintesencja talentu i wdzięku” to najlepsze podsumowanie jej roli. Równie uroczo wypadła w Romeo i Julci, komedii, którą także współtworzył Konrad Tom. Główna rola czekała na nią w Paradzie rezerwistów, realizowanej w roku 1933, ale właśnie wtedy Zula Pogorzelska zaczęła podupadać na zdrowiu i musiała z niej zrezygnować. W tym czasie zagrała jedynie epizody w trzech filmach Michała Waszyńskiego – 12 krzeseł, Zabawka i Kocha… lubi… szanuje….
Niejasna jest jej sytuacja małżeństwa z Konradem Tomem. O ile we wrześniu 1929 roku pojawiła się informacja prasowa, wśród innych nowinek o teatrze, o świeżo zawartym małżeństwie, to w akcie zgonu Zuli jest napisane, iż była panną. Być może wynika to z tego, że ślub był ewangelicko-reformowany.
W roku 1934 postępująca choroba rdzenia kręgowego zmusiła ją do przerwania kariery artystycznej. Wiele miesięcy spędziła w klinikach neurologicznych m.in. w Krynicy i Wilnie.
Zula Pogorzelska, gdy zmarła, miała jedynie 39 lat.


