Cybulski Gustaw
Gustaw Cybulski
Grzegorz Cybulka
aktor, reżyser, scenarzysta, piosenkarz
Efrem Cybulka (Cibulka), Maria Barbara z domu Żurban
29 stycznia 1895 roku, Stynawa Wyżna (dziś Ukraina)
18 stycznia 1931 roku, Warszawa
Warszawa, Stare Powązki (kw. c-1-9)
Warszawa, ul. Leszczyńska 6a/11 (1923–1924)
aktor:
inne funkcje:
„Na nas, legunów, śmierci nie ma” – powiedział niedawno w żartobliwym przemówieniu okolicznościowym pewien wybitny lekarz, a dawniej wyższy oficer legionowy. I powiedział prawdę, a typowym tej prawdy przykładem jest znany w całej Polsce, głośny piosenkarz Gustaw Cybulski, reżyser Gongu.
Kiedyś, gdy szalała wojna, a szara brać legionowa szła w bój za Ojczyznę, był w piątym pułku piechoty sierżant „Cybulka”, ulubieniec płk. Berbeckiego, świetny żołnierz. Odważny, wesół, umiał „opętać” nie tylko dowódcę, ale i kolegów z pułku i innych oddziałów. Lubiano go więc powszechnie, a kawały „Cybulki” głośne były śród Legionowych szeregów.
Wojna minęła, „przyszła Polska” i „Cybulka” zrzuciwszy mundur, stał się znowu Cybulskim, aktorem dużym talencie, znakomitym piosenkarzem, dowcipnym i wytwornym konferansjerem, jednając sobie wszędzie publiczność, tak jak dawniej jednał sobie legunów.
Typowym tego przykładem jest sympatii, jaką darzy Cybulskiego Kraków, miast dość chłodne w objawach sympatii. Gdy się ukaże na scenie Gongu, rozbrzmiewają huczne oklaski. Gdy zaśpiewa jedną ze swoich piosenek, publiczność zejść mu nie daje, domagając się bisów.
Haratały kiedyś „Cybulkę” moskiewskie bagnety. Ale się nie dał. Z ran się wylizał, służył dalej, póki trzeba było Ojczyźnie i Komendantowi, a gdy się skończyła potrzeba, poszedł znowu w kraj, od miasta do miasta, z lekka niefrasobliwą piosenką, ze słowem dowcipnym i wesołym, lekkim jak pianka, jak to dawne szerokie okopowe życie, kiedy piosenka starczała nieraz za śniadanie, obiad i kolację, i dach nad głową. I dlatego, że on tak piosenkę ukochał, w jego ustach nabiera ona tonów specjalnych, czaruje u porywa.
Dla tych wszystkich walorów Cybulskiego Syndykat dziennikarzy krakowskich, cieszy się ogromnie, że jako jedną z czołowych sił tegorocznej Reduty Sylwestrowej w Starym Teatrze udało się pozyskać tego tak niezwykle utalentowanego artystę.
„Ilustrowany Kuryer Codzienny” 1928, nr 358 (29 grudnia)
Dziś mija 80 lat od śmierci mojego wuja Gustawa. Jak wspominała o nim Rodzina, była w nim wyjątkowość. I rzeczywiscie kiedy przeglądam porozrzucane w wielu gazetach i książkach wspomnienia o nim potwierdza się, że był człowiekiem niezwykłym. Serdeczny, pełen życia, humoru, werwy twórczej.... nie widać, że przeszedł cały szlak bojowy Legionów Piłsudskiego. W bitwie pod Kostiuchówką ze 100 żołnierzy w jego oddziale pozostało 10. Na postojach organizował naprędce wśród swoich podkomendnych warsztaty aktorskie. To ratowało wielu od depresji, tęsknoty... Nie zapomniał o Ojczyźnie również po wojnie służąc rozwijaniu sztuki aktorskiej, uczestnicząc czynnie w krzewieniu patriotyzmu poprzez piosenki legionowe, które w jego wydaniu trafiały zawsze do serca słuchaczy. Zajmował się reżyserowaniem, scenografią, był członkiem ZASP, grał w wielu teatrach Warszawy i innych miast Polski. Gustaw to postać również wyjątkowo zapomniana.....
Paweł Cybulski (18 stycznia 2011 roku), źródło: Ogrody wspomnień


