Jak opisuje Paweł Binn w wywiadzie dla „Wiadomości filmowych” z 1939 roku (nr 13), muzyka do tego filmu została w połowie wykonana prostymi liniami, a pozostałe fragmenty za pomocą kresek i kombinacji linii krzywych i częstszej zmianie dźwięków, co miało przypominać orkiestrę. Muzyka została stworzona do przemontowanego niemego filmu angielskiej produkcji.
Upamiętnienie
- Filmy eksperymentalne Pawła Binna z lat 1934–1961, a więc i ten, trafiły jesienią 2025 roku, jako jedne z pierwszych 70 filmów, na Listę Polskiego Dziedzictwa Filmowego.
Jest to najstarszy zachowany film Binna, w którym zastosował wyrysowywaną ścieżkę dźwiękową.
„Film dźwiękowy stoi w przede dniu nowej ery. Już niedługo z atelier filmowych znikną orkiestry, chóry i śpiewy. Śpiew, muzyka a kto wie czy i nie dialogi będą nagrywane sposobem rysunkowym”. Tak w 1938 roku na łamach „Expresu Kujawskiego” (nr 33) zapowiedziano rewolucję w sferze produkcji dźwięku w filmie. Jej bohaterem miał być Paweł Domosław Binn, który z wykształcenia był inżynierem, a twórczością okołofilmową zajmował się na marginesie swojej pracy urzędniczej. Z zamiłowania był także wynalazcą. W archiwum urzędu patentowego można odnaleźć poświadczenie praw do „udarowego przyrządu wiertniczego” (1929), „sposobu opakowania past wszelkiego rodzaju, farb olejnych, terpentyny, pokostu oraz produktów naftowych” (1932) oraz „zestawu przedłużaczy do garnka płomiennego” (1957). Jednak wydaje się, że najwięcej energii i zaangażowania Binn poświęcił eksperymentowaniu z muzyką, którą wyrysowywał bezpośrednio na taśmie filmowej. Pierwsze wzmianki w prasie o jego działaniach można odnaleźć w 1934 roku, ale pracę kontynuował także po wojnie. Ostatnie zachowane eksperymenty filmowe jego autorstwa datuje się na rok 1961. Przed wojną Binn z powodzeniem realizował także animowane filmy oświatowe.