Dulska zaprasza na maskaradę Władzia z narzeczoną Władzio pakuje czym prędzej do pudeł – do jednego domino i kwiaty dla narzeczonej, do drugiego spodnie wieczorowe do odprasowania u krawca. Lokaj myli dwa pudła. Narzeczona przebiera się za chłopca w spodnie, krawiec zaś prasuje domino. Kiedy godzina jest już późna, a spodni jak nie ma, tak nie ma, Władzio pędzi do krawca w białym dessous. Dowiadując się o pomyłce zabiera pierwsze z brzegu spodnie i udaje się na bal. Krawiec goni go. W czasie szampańskiego tanga dopędza na sali i ściąga spodnie. Władzio po raz drugi ukazuje się publiczności w białym negliżu z niedyskretnymi tasiemkami. Następuje wesoły finał.
„Film” 1949, nr 12
Ach! Te spodnie!
farsa w 2-ch częściach, w wykonaniu artystów Teatru Nowości w Warszawie.
Dziś u Dulskich maskarada;
Dulska pisze: wśród mych gości
Widzieć Władzia będę rada
Z narzeczoną... – Uprzejmości...
„Hallo... ja, Wład!” – Tu ja, Kama!”
,,Proszą Dulscy... maskarada...
Chcesz pójść? ty, ja... twoja mama
„Czy wypada? – Tak, wypada!”
„Zaraz ślę ci coś takiego,
„Co, gdy włożysz, w masek tłumie
„Poznam po tem bąka mego...
„Bąk rozumie?” Bąk rozumie!”.
Szlus, telefon! – „Jan! dwa pudla!
„Tutaj – kwiaty i domino...
„Tam – do krawca spodnie z szczudła...
„Tu – dwa listy... Niech nie zginą!”.
Jan nie gapa... „Nic pilnego...
„Bar tuż... wpadnę na „jednego”...
Golnął raz na drugą nogę...
Już!.. Wziął pudła i marsz w drogę!
Lecz wiadomo, że na świecie
Wszak zdarzają się – wypadki,
Zaś u naszej służby, – wiecie,
Jest wypadek tak – nierzadki!..
„Władzia śle ci coś!” – „Już? Ślicznie!”.
Precz pokrywa... „Co to?.. Mamo
Ha, ha, ha, ha! – „To komicznie!
„Chłopcem będę, a nie damą”...
Krawiec chwilę medytuje:
„Bzik?!.. – Lecz co mi! – niech się bawi!”
Co kazano, to prasuje ..
Tu przyciśnie, tam poprawi...
Władzia bierze złość już wściekła:
„Janie, spodnie!” – Jana niema...
Śląc więc go raz-wraz do piekła,
Sam... w „tricot” do krawca „dyma”
Auto... „Szofer!.. – Niema? – Jadę...”
Jedzie – wysiadł – a przechodnie
Patrzą z śmiechem na „paradę!”
„Hej, te faczet! zgubisz szpodnie”
Jak skra żywa, śliczna Kama
Chwat-marynarz! Wstęgi pąkiem
Już „okręca” chłopca mama...
(Wład zwie Kamę: „złotym bąkiem”)
Wpadł... „Gdzie spodnie?!.. do stu czortów!
„Bukiet?., psia krew!.. co pan trzyma?!”
Władzio parę cudzych „kortów”
Chwyta... – Mignął... już go niema!
Krawiec za nim: „Gwałt! złodzieje!”
Goni... kogoś z nóg wraz zwali...
Lecz samochód, jak wiatr, wieje...
Władzio wypadł... Już jest w sali.
A tam – tańce... Zdjęto maski...
Taniec hyper-arcy-modny:
To furlana... Więc oklaski...
Nastrój raźny i pogodny...
Władzio spojrzał: w spodniach — Kama!
„W moich! – a sam wciąż podciąga
To, co nosi... – „Chłop, jak brama
Brzuch miał, a ja – mam kształt drąga”.
Bal bez „tanga”? – Jakże! – Tango!
Władzia prosi – matkę Kamy...
Ustawiwszy się falangą
Patrzą się panowie, damy...
„Przepióreczka!” Wszyscy w koło
Dłoń w dłoń, a Władzio Kamę
Goni.. Wszystkim jest wesoło...
Władzio... w ruchach ma wciąż tamę...
Wtem, jak bomba, krawiec wpada
Goście w śmiech: „Wyborny kawał!”
Dulska nie wie, kto? lecz — rada;
„Jak karnawał, to karnawał”.
Władzio spojrzy... włos na głowie
Staje dęba... myśli sobie:
„On mi tu” do słuchu” powie!”…
Plączą mu się nogi obie...
A zaś krawiec goni w szale:
,,Trzymaj! złodziej! spodnie moje!
„Hej! policja! stój, cymbale!”
Gna, zrywając paniom stroje...
Niczem w polu zając z charty
Władzio potknął się raz, drugi...
W piersi poczuł dech zaparty
I… rozciągnął się, jak długi...
„Moje spodnie! Państwo godni!
„To jest wódz złodziejskiej bandy!
Łap za nogi... Szarpnął spodni...
Zabielały... „niderlandy!”
„Shoking”! – „Skandal!” – Płoną, panie...
„Co to znaczy”?.. – To ci heca!”...
Władzia białe... rozebranie
Mimowoli śmiech podnieca
Lecz na pomoc spieszy „mama”
I „dezabil” płaszczem skrywa.
Zasłania też Władzia Kama...
I tu – obraz się urywa...
Zaś sens z tego — sam się rai
(U nas tak jest, oczywiście):
Choć sług sześć masz i lokai
Czyń sam wszystko – osobiście.
[pisownia oryginalna]
„Kino-Teatr i Sport” 1914, nr 3