Beton
1933 rok
awangardowy
krótkometrażowy
zaginiony
zaginiony
Janusz Maria Brzeski
Janusz Wasung
x
„Świat nauczył się oglądać nowoczesne panoramy i wierzyć w ich bezpieczne wdzięki. Betonowe trybuny pełne są widzów. Ludzkość patrzy ku górze i zapomina o poziomach ulic, z których podniesiona została ku bogom”.
Oto motto krótkometrażowego filmu, nakręconego przez Janusza Brzeskiego. Intencja jego było pokazanie w ciekawych, skondensowanych skrótach, życia dwojga ludzi opanowywanych i pochłanianych przez beton nowoczesnego, rosnącego miasta. Wędrując z aparatem poprzez peryferie poprzez stare miasto, aż do nowoczesnych, powstających betonowych gmachów, – chciał na tym tle pokazać człowieka, który wznosi mury tego miasta, pracuje nad jego wspaniałością i ginie przy tej pracy.
Takie były intencje i takie zamiary autora. Czy cel swój osiągnął, zobaczymy już za kilka dni, gdy film ukaże się na ekranach. W każdym razie, możemy stwierdzić już dzisiaj, że ze wszystkich filmowców-amatorów, Janusz Brzeski może najbardziej był przygotowany do reżyserii samodzielnej. Asystował on bowiem często reżyserom Paramountu w Joinville, przypatrując się ich pracy i ucząc się należytego rozumienia mowy filmowej.
Beton nakręcany był w warunkach bardzo ciężkich. Pomijając już stronę finansową – Brzeski nie dysponował ani czasem ani aktorami. Film nakręcony został przez cztery wolne niedziele, którymi tylko rozporządzał tak realizator, jak i operator, Janusz Wasung (były operator Sascha Filmu i Ufy). Nie dysponował też Brzeski aktorami. Bohater i bohaterka Betonu byli tylko tak, jak przedmioty fotografowani w pewnych momentach napięć nerwowych czy wzruszeniowych.
Film ten jest filmem awangardowym. Nie jest on jednak obliczony dla dziesięciu, czy dla dwudziestu tylko ludzi, lubujących się w „dziwactwach”, lecz jest dla wszystkich zrozumiałym. Nowość jego polega na ciekawym ujęciu i na nowym podejściu do nowego tematu.
AL., „Światowid” 1933, nr 50 (9 grudnia)






